Wyróżniona historia ocalałego:
W centrum uwagi: Stephanie Bowen, ocalała w IV stadium

Kobieta z determinacją
Autorstwa Mara Klecker
Druga diagnoza pojawiła się zaledwie kilka dni przed Bożym Narodzeniem 2010 roku, prawie dokładnie dziesięć lat po tym, jak Stephanie Bowen po raz pierwszy usłyszała, że ma rak. Wróciła myślami do wydarzeń sprzed dziesięciu lat, kiedy odkryła, że swędzący guzek na jej lewym ramieniu to czerniak STAGE I.
Już wtedy była zmartwiona, jej myśli krążyły wokół jej małej Allison, wszystkich ważnych wydarzeń, które ją czekały, wszystkich chwil, które matka i córka miały dzielić.

„Musiałam naprawdę się o siebie zatroszczyć”.
Kiedy więc usłyszała drugą diagnozę – tym razem IV stopnia – Stephanie poczuła przytłaczający smutek, a następnie ogromną determinację.
„To było moje życie i po prostu zaczęłam walczyć” – powiedziała Stephanie, która ma obecnie 50 lat i mieszka w Groveland w Kalifornii. „Chciałam być przy mojej córce. Kiedy to jest motywacją, sięgasz głęboko”.
Oficjalna diagnoza zajęła miesiące i wymagała wizyty u specjalisty. Mammografia w październiku nie dała jednoznacznego wyniku, więc poddała się ultradźwięk i tomografię komputerową, aby dowiedzieć się więcej o guzku pod pachą. biopsja igłowa Badania około Święta Dziękczynienia również okazały się niejednoznaczne. Kiedy 22 grudnia otrzymała wizytę w Centrum Onkologicznym Johna Wayne'a, jej guz urósł do 16 centymetrów, czyli wielkości dużego grejpfruta.
„Musiałam naprawdę się o siebie zatroszczyć” – powiedziała Stephanie, wyjaśniając, że widziała jedną onkolog który udzielił jej kilku odpowiedzi i kazał jej wrócić do domu i uporządkować swoje sprawy. „Pomyślałam: »Nie ma mowy, nie dam sobie z tym rady«”.
W Centrum Onkologicznym Johna Wayne’a Stephanie przeszła kolejne badanie MRI i badanie krwi, a następnie została wyznaczona na chirurgia aby usunąć guz.
Potem nadeszły jeszcze bardziej druzgocące wieści: badania wykazały, że rak rozprzestrzenił się na płuca. Operacja nie wchodziła w grę.
„Nie wiedziałam, co się stanie” – powiedziała Stephanie. Nawet teraz, 10 lat po tamtej rozmowie telefonicznej, jej głos łamie się, gdy opowiada o tym, jak dowiedziała się, że jest w czwartym stadium. „Martwiłam się, że to mogą być moje ostatnie święta Bożego Narodzenia”.

„To było moje życie, więc po prostu zacząłem walczyć”.
Mimo to Stephanie była zdeterminowana: jej celem było przetrwanie dla rodziny, dla córki. W wieku 13 lat Allison dopiero zaczynała znajdować delikatną równowagę między potrzebą wsparcia matki a odnalezieniem własnej niezależności.
Dzięki skierowaniu od lekarza z John Wayne Cancer Center, Stephanie udała się do The Melanoma Center w The Angeles Clinic & Research Institute w Los Angeles, gdzie zespół specjalistów opracował plan leczenia. Stephanie przyznaje, że specjaliści podzielili się z nią i dodali jej odwagi.
Jednak leczenie wymagało od Stephanie opuszczenia domu w kalifornijskich górach High Sierra i przebycia ponad 380 kilometrów do szpitala w Santa Monica. Jej mąż i córka pozostali w kraju.
„Nie mogłam być tam z Allison” – powiedziała Stephanie. „Została sama w domu, żeby wyszukać w Google hasło »czerniak«. To było straszne”.
Stephanie rozpoczęła leczenie w styczniu 2011 roku. Guz w jej pachwinie owinął się wokół nerwu splotu ramiennego, powodując silny ból i utrudniając zasypianie.
W ciągu następnych pięciu miesięcy przeszła pięć rund biochemioterapia, który łączy chemoterapia w immunologiczny Terapia. Jak sama mówi, to brutalna „chemioterapia w gigantycznej skali”.
Każdy cykl obejmował pięć dni w szpitalu. Następnie Stephanie trafiała do pokoju hotelowego, gdzie jej siostra i matka opiekowały się nią, gdy zmagała się z silnymi nudnościami i osłabieniem.
Stephanie straciła włosy i około 60 funtów. Często trzęsła się niekontrolowanie – efekt uboczny jednego z leków.
„Byłam tak, tak chora” – powiedziała. „Po czterech cyklach nie byłam pewna, czy dam radę zrobić kolejny”.

Aby poprawić humor siostrze, siostra bliźniaczka Stephanie wykonywała zwariowane tańce w szpitalnej kaplicy, wyposażonej w kamerę, która przesyłała nagranie do pokoju Stephanie. Za każdym razem wywoływało to uśmiech na jej twarzy.
„Przez cały czas zachowaliśmy poczucie humoru” – powiedziała.
Rak Stephanie zareagował na leczenie i wiosną 2011 roku lekarze stwierdzili brak objawów choroby (ang. No Evidence of Disease, NED). Zaczęła marzyć o wszystkim, co będzie robić, gdy odzyska siły. Myślała o podróżach, pieszych wędrówkach i śpiewaniu na koncertach Dave'a Matthewsa. Pozwalała sobie wyobrażać, jak patrzy, jak jej córka wchodzi na scenę podczas uroczystości ukończenia szkoły średniej lub idzie do ołtarza podczas własnego ślubu.
Z czasem odzyskała wagę i siły, ale Stephanie zmagała się z „mózgiem po chemioterapii”, nawet gdy wróciła do nauczania w trzeciej klasie. Odpowiedzi na podstawowe zadania matematyczne czasami okazywały się trudne do uchwycenia, a jej pamięć szwankowała. Ale z czasem to się poprawiło.
Stephanie przyznaje, że pierwsze kilka lat po leczeniu było trudne, mimo że wróciła już do normalnego życia i zainteresowań.
„Chyba wciąż byłam trochę wściekła” – powiedziała. „To było trudne, bolesne i nienawidziłam tego, że moja rodzina musiała przez to przechodzić”.

Stephanie z córką Allison
Córka Stephanie, Allison, również zmagała się z głębokim Depresja W pierwszych latach po chorobie nowotworowej matki. Była zdenerwowana i zła, musiała zmagać się z emocjami dorastania, jednocześnie zdając sobie sprawę z tego, że niemal straciła matkę.
„Byłam jej mamą, ale nie mogłam być przy niej fizycznie, kiedy najbardziej mnie potrzebowała” – powiedziała Stephanie.
Stephanie jednak mogła być obecna na uroczystości wręczenia dyplomów. Mogła obserwować, jak jej córka dorasta i staje się dorosłą osobą, która teraz działa na rzecz zwiększania świadomości na temat czerniaka i zapobiegania samobójstwom.
W zeszłym roku udało jej się dołączyć do Allison w podróży do Kostaryki. Razem matka i córka widziały leniwce i moczyły się w gorących źródłach. Eksplorowały lasy deszczowe i popijały owocowe koktajle.
„To było niesamowite móc to z nią zrobić” – powiedziała Stephanie. „Jest świetną towarzyszką podróży”.
Stephanie lubi również piesze wędrówki i wędrówki z plecakiem po Parku Narodowym Yosemite. Zajęła się również malarstwem – głównie pejzażami górskimi i aniołami.

Stephanie i Allison w Kostaryce, 2019
To banał, ale trzeba po prostu robić to, co się lubi – powiedziała. – Jeśli czegoś się nauczyłam, to tego, żeby po prostu wyjść i to zrobić.
To właśnie ta postawa, połączona z chęcią podniesienia świadomości, zainspirowała Stephanie do pomocy w koordynacji Spacery AIM i biegi rekreacyjne w Laguna Niguel i Sonora w Kalifornii.
Ma też koszulki AIM i magnesy na swoim samochodzie i często spotyka kogoś, kto zadaje jej pytania lub opowiada własną historię ocalałego. Stephanie napisała nawet książkę pt. „Moja podróż z czerniakiem” który jest dostępny na Amazonie.
„Myślę o ludziach, którzy byli dla mnie wsparciem i jestem bardzo szczęśliwa, że czasami mogę być taką osobą dla innych chorych na czerniaka” – powiedziała. „Jeśli dzielenie się moją historią daje komuś nadzieję, to właśnie to chcę robić”.
Stephanie wciąż myśli o możliwościach nawrót i powiedziała, że od czasu leczenia prawie co roku odczuwała strach przed rakiem. Tym bardziej jest wdzięczna za wsparcie, jakie otrzymała – przyjaciół, rodzinę i lekarzy, którzy wspierali ją w jej uporze i duchu walki, gdy rak groził jej osłabieniem.
Oburzenie, które kiedyś czuła w związku ze swoją walką z rakiem, zostało zastąpione ogromną wdzięcznością: dla Allison, dla Chrisa, jej męża od 28 lat, dla jej zespołu medycznego oraz dla tych, którzy zbierają pieniądze i wspierają zwiększanie świadomości na temat czerniaka oraz badania nad nim.
A czasami, jak mówiła, „to po prostu uczucie wdzięczności za zmieniające się kolory drzew i radości, że mogę tu być i to zobaczyć”.

„Jeśli dzielenie się moją historią daje komuś nadzieję, to właśnie to chcę robić”.
Najnowsze posty

Poniedziałek z czerniakiem: Każdego dnia. Wszędzie.

Lilly Pulitzer i AIM w Melanoma współpracują przy organizacji 5. dorocznego wydarzenia charytatywnego dla społeczności

KIMMTRAK podwaja prawdopodobieństwo przeżycia pięciu lat u pacjentów z przerzutowym czerniakiem błony naczyniowej oka z HLA-A*02:01 w pierwszej linii leczenia

FDA nie zatwierdza RP1 w połączeniu z niwolumabem w leczeniu zaawansowanego czerniaka: co to oznacza dla pacjentów


